Co na zajęciach? (cele, kryteria sukcesu - wymyślcie)
notatka - m. Cornella
film, cytaty
analiza - porównywanie, wyciąganie wniosków;
Metoda Cornella to system robienia notatek, który został opracowany w latach 50. XX wieku przez Waltera Pauka, profesora Uniwersytetu Cornell. Jej celem jest ułatwienie zrozumienia i zapamiętywania informacji.
Główne założenia metody Cornella:
Podział strony: Strona, na której robimy notatki, jest podzielona na trzy sekcje:
Kolumna na pytania/słowa kluczowe (po lewej stronie)
Kolumna na notatki (po prawej stronie)
Sekcja podsumowująca (na dole strony)
Proces notowania:
Podczas wykładu lub czytania tekstu, główne informacje zapisujemy w prawej kolumnie.
Po zakończeniu wykładu lub czytania, w lewej kolumnie zapisujemy pytania lub słowa kluczowe, które odnoszą się do notatek z prawej kolumny.
Na dole strony, w sekcji podsumowującej, zapisujemy krótkie podsumowanie najważniejszych informacji.
Podczas wykładu lub czytania tekstu, główne informacje zapisujemy w prawej kolumnie.
Po zakończeniu wykładu lub czytania, w lewej kolumnie zapisujemy pytania lub słowa kluczowe, które odnoszą się do notatek z prawej kolumny.
Na dole strony, w sekcji podsumowującej, zapisujemy krótkie podsumowanie najważniejszych informacji.
Korzyści:
Pomaga w organizacji i strukturyzacji notatek.
Ułatwia powtarzanie i utrwalanie materiału.
Zachęca do aktywnego słuchania i czytania.
Ułatwia naukę przed egzaminami.
Jak stosować metodę Cornella:
Przygotowanie strony: Podziel kartkę na trzy sekcje, tak jak opisano powyżej.
Notowanie: Podczas wykładu lub czytania, zapisuj główne informacje w prawej kolumnie.
Formułowanie pytań: Po zakończeniu, w lewej kolumnie zapisz pytania lub słowa kluczowe, które pomogą Ci przypomnieć sobie informacje z prawej kolumny.
Podsumowanie: Na dole strony, w sekcji podsumowującej, zapisz krótkie podsumowanie najważniejszych informacji.
Powtarzanie: Zakryj prawą kolumnę i spróbuj odpowiedzieć na pytania z lewej kolumny. Następnie sprawdź swoje odpowiedzi, odsłaniając prawą kolumnę.
„Rzymskie mozaiki – światy równoległe”
Wasze zadanie:
Wyobraźcie sobie, że jesteście archeologami badającymi ruiny starożytnego Rzymu, ale zamiast wykopalisk, waszym zadaniem jest odkrycie tajemnic dwóch odmiennych światów – świata pogan i świata chrześcijan, które przenikają się w powieści „Quo Vadis”.
Wasza misja:
Stwórzcie symboliczną mapę porównawczą (wielowymiarową, różnorodną pod względem wykorzystanych materiałów, technik, środków wyrazu): podzielcie się na grupy i każda z grup skupi się na dwóch społecznościach: poganach i chrześcijanach.
Odkryjcie ich sekrety: zastanówcie się, co kryje się za ich zachowaniami. Jakie są ich motywacje, lęki i pragnienia? Co sprawia, że są tak różni?
Zbudujcie portrety: stwórzcie portrety przedstawicieli obu światów, uwzględniając ich pochodzenie społeczne, warunki życia, wartości i sposób spędzania czasu.
Zorganizujcie wystawę: przygotujcie prezentację swoich odkryć w formie interaktywnej wystawy. Możecie wykorzystać plakaty, a nawet krótkie scenki dramatyczne.
Pytania pomocnicze:
Jakie wartości są najważniejsze dla pogan, a jakie dla chrześcijan?
Jakie są ich cele życiowe?
Jak spędzają czas wolny?
Jakie są ich relacje z innymi ludźmi?
Jakie są ich lęki i obawy?
Wasz cel:
Waszym celem jest stworzenie kompletnego i fascynującego obrazu dwóch odmiennych światów, które koegzystowały w starożytnym Rzymie. Pokażcie, jak Sienkiewicz mistrzowsko oddał ich różnice i podobieństwa, tworząc niezapomniane literackie mozaiki.
„Do stołu jego zasiadała najróżnorodniejsza mieszanina ludzi wszelkich stanów i powołań. Byli między nimi senatorowie, ale przeważnie tacy, którzy godzili się być zarazem błaznami. Byli patrycjusze starzy i młodzi, spragnieni rozkoszy, zbytku i użycia.”
„Zbytek dworu złocił wszystko i wszystko pokrywał blaskiem. Wielcy i mali, potomkowie wielkich rodów i hołota z bruku miejskiego, potężni artyści i liche wyskrobki talentów cisnęli się do pałacu, by nasycić olśnione oczy przepychem, niemal przechodzącym ludzkie pojęcie, i zbliżyć się do rozdawcy wszelkich łask, bogactw i dobra, którego jedno widzimisię mogło wprawdzie poniżyć, ale mogło i wynieść bez miary.”
„Strach, niepewność i oburzenie, niedziwne po nagłym przejściu, walczyły w niej z chęcią oporu. Bała się cezara, bała się ludzi, bała się pałacu, którego gwar odejmował jej przytomność, bała się uczt, o których sromocie słyszała od Aulusa, od Pomponii Grecyny i ich przyjaciół.” -
„Akte pokazywała Ligii senatorów w szeroko obramowanych togach, w barwnych tunikach i z półksiężycami na obuwiu, i rycerzy, i słynnych artystów, i rzymskie panie przybrane w sposób rzymski, to grecki, to w fantastyczne wschodnie stroje, z włosami upiętymi w wieże, w piramidy lub zaczesane na wzór posągów bogiń nisko przy głowie, a strojne w kwiaty.”
„Wielu mężczyzn i wiele kobiet nazywała Akte po imieniu, dodając do imion krótkie i nieraz straszne historie, przejmujące Ligię strachem, podziwem, zdumieniem.” (...)„Oto tam z dala widać kryptoportyk, na którego kolumnach i podłodze czerwienią się jeszcze krwawe plamy krwi, którą obluzgał białe marmury Kaligula, gdy padł pod nożem Kasjusza Cherei; tam zamordowano jego żonę, tam dziecko rozbito o kamienie; tam pod tym skrzydłem jest podziemie, w którym gryzł ręce z głodu młodszy Drusus; tam otruto starszego, tam wił się ze strachu Gemellus, tam z konwulsji Klaudiusz, tam Germanik. Wszędy te ściany słyszały jęki i chrapanie konających, a ci ludzie, którzy śpieszą teraz na ucztę w togach, w barwnych tunikach, w kwiatach i klejnotach, to może jutrzejsi skazańcy; może na niejednej twarzy uśmiech pokrywa strach, niepokój, niepewność jutra; może gorączka, chciwość, zazdrość wżerają się w tej chwili w serca tych na pozór beztroskich, uwieńczonych półbogów.”
„Ligii, gdy wśród obcych ludzi ujrzała te dwie znajome i przyjazne twarze, a zwłaszcza gdy ujrzała Winicjusza, zdawało się, że wielki ciężar spadł z jej serca. Uczuła się mniej samotną.” (...)„Był bez togi, albowiem wygoda i zwyczaj nakazywały zrzucać togi do uczty. Ciało okrywała mu tylko szkarłatna tunika bez rękawów, wyszyta w srebrne palmy. Ramiona miał nagie, ozdobione obyczajem wschodnim dwoma szerokimi złotymi naramiennikami upiętymi powyżej łokci, niżej starannie oczyszczone z włosów, gładkie, lecz zbyt muskularne, prawdziwe ramiona żołnierza, stworzone do miecza i tarczy. Na głowie nosił wieniec z róż.”
„I począł patrzeć na nią, jakby chciał nasycić się jej widokiem, i palił ją oczyma. Wzrok jego ześlizgiwał się z jej twarzy na szyję i obnażone ramiona, pieścił jej śliczne kształty, lubował się nią, ogarniał ją, pochłaniał, lecz obok żądzy świeciło w nim szczęście i rozmiłowanie, i zachwyt bez granic.”
„Na ustach Petroniusza pojawił się ledwo dostrzegalny uśmiech, zaś Tuliusz Senecjo, który był zajęty aż do tej chwili rozmową z Westynusem, a raczej przedrwiwaniem snów, w które Westynus wierzył, zwrócił się do Petroniusza i chociaż nie miał najmniejszego pojęcia, o co chodzi, rzekł: - Mylisz się! Ja trzymam z cezarem.” „Ostatniej nocy śniło mi się, żem została westalką — rzekła przechylając się przez stół Kalwia Kryspinilla. Na to Nero począł bić w dłonie, inni poszli za jego przykładem i przez chwilę naokół rozlegały się oklaski, albowiem Kryspinilla, kilkakrotna rozwódka, znana była ze swej bajecznej rozpusty w całym Rzymie.”
„Lecz zajęcie wzbudzone opowiadaniem przerwał Witeliusz, który, przyszedłszy już podpity na ucztę, wybuchnął nagle, bez żadnego powodu, bezmyślnym śmiechem.” (...)„— Śmiech odróżnia ludzi od zwierząt — rzekł Petroniusz — a on nie ma innego dowodu, że nie jest wieprzem.”
„Uczta stawała się weselszą. Tłumy niewolników roznosiły coraz nowe dania; z wielkich waz, napełnionych śniegiem i okręconych bluszczem, wydobywano co chwila mniejsze kratery z licznymi gatunkami win. Wszyscy pili obficie. Z pułapu na stół i na biesiadników spadały raz wraz róże.”
„Petroniusz począł jednak prosić Nerona, by nim goście się popiją, uszlachetnił ucztę swym śpiewem. Chór głosów poparł jego słowa, ale Nero począł się wzbraniać. Nie o samą odwagę chodzi, chociaż brak mu jej zawsze… Bogowie wiedzą, ile go kosztują wszelkie popisy… Nie uchyla się wprawdzie od nich, boć trzeba coś uczynić dla sztuki, i zresztą, jeśli Apollo obdarzył go pewnym głosem, to darów bożych nie godzi się marnować. Rozumie nawet, że jest to jego obowiązkiem względem państwa. Ale dziś jest naprawdę zachrypnięty. W nocy położył sobie ołowiane ciężarki na piersiach, ale i to nie pomogło… Myśli nawet jechać do Ancjum, by odetchnąć morskim powietrzem.”
„Jakoż Poppea nadeszła niebawem. Władała ona dotąd Neronem jak poddanym, wiedziała jednak, że gdy chodziło o jego miłość własną jako śpiewaka, woźnicy lub poety, niebezpiecznie byłoby ją zadrażnić. Weszła więc, piękna jak bóstwo, przybrana równie jak Nero w ametystowej barwy szatę i w naszyjnik z olbrzymich pereł, złupiony niegdyś na Masynissie, złotowłosa, słodka i jakkolwiek po dwóch mężach rozwódka, z twarzą i wejrzeniem dziewicy.”
„I wnet poczęli się zmagać. Potężne, świecące od oliwy ciała utworzyły jedną bryłę, kości ich chrzęściały w żelaznych ramionach, z zaciśniętych szczęk wydobywał się zgrzyt złowrogi. Chwilami słychać było szybkie, głuche uderzenia ich stóp o przytrząśniętą szafranem podłogę, to znów stawali nieruchomie, cichli i widzom wydawało się, że mają przed sobą grupę wykutą z kamienia. Oczy Rzymian z lubością śledziły grę straszliwie napiętych grzbietów, łyd i ramion.”
„Uczta zmieniała się stopniowo w pijacką i rozpustną orgię. Syryjskie dziewczęta, które poprzednio tańczyły taniec bachiczny, pomieszały się z gośćmi. Muzyka zmieniła się w bezładny i dziki hałas cytr, lutni, cymbałów armeńskich, sistr egipskich, trąb i rogów, gdy zaś niektórzy z biesiadników pragnęli rozmawiać, poczęto krzyczeć na muzykantów, by poszli precz. Powietrze przesycone zapachem kwiatów, pełne woni olejków, którymi śliczne pacholęta przez czas uczty skrapiały stopy biesiadników, przesycone szafranem i wyziewami ludzkimi stało się duszne; lampy paliły się mdłym płomieniem, poprzekrzywiały się wieńce na czołach, twarze pobladły i pokryły się kroplami potu.”
„Witeliusz zwalił się pod stół. Nigidia, obnażywszy się do wpół ciała, wsparła swą pijaną, dziecinną głowę na piersi Lukana, a ów, równie pijany, począł zdmuchiwać złoty puder z jej włosów, podnosząc oczy z niezmierną uciechą ku górze.” (...)„I stoczył się pod stół, gdzie po chwili począł oddawać języki flamingów, pieczone rydze, mrożone grzyby, szarańcze na miodzie, ryby, mięsiwa i wszystko, co zjadł lub wypił.”
„Większa część gości leżała już pod stołem; inni chodzili chwiejnym krokiem po triclinium, inni spali na sofach stołowych, chrapiąc lub oddając przez sen zbytek wina, a na pijanych konsulów i senatorów, na pijanych rycerzy, poetów, filozofów, na pijane tancerki i patrycjuszki, na cały ten świat, wszechwładny jeszcze, ale już bezduszny, uwieńczony i rozpasany, ale już gasnący, ze złotego niewodu upiętego pod pułapem kapały i kapały wciąż róże.”
Pomaga w organizacji i strukturyzacji notatek.
Ułatwia powtarzanie i utrwalanie materiału.
Zachęca do aktywnego słuchania i czytania.
Ułatwia naukę przed egzaminami.
Jak stosować metodę Cornella:
Przygotowanie strony: Podziel kartkę na trzy sekcje, tak jak opisano powyżej.
Notowanie: Podczas wykładu lub czytania, zapisuj główne informacje w prawej kolumnie.
Formułowanie pytań: Po zakończeniu, w lewej kolumnie zapisz pytania lub słowa kluczowe, które pomogą Ci przypomnieć sobie informacje z prawej kolumny.
Podsumowanie: Na dole strony, w sekcji podsumowującej, zapisz krótkie podsumowanie najważniejszych informacji.
Powtarzanie: Zakryj prawą kolumnę i spróbuj odpowiedzieć na pytania z lewej kolumny. Następnie sprawdź swoje odpowiedzi, odsłaniając prawą kolumnę.
film: 1.52 min.
„Rzymskie mozaiki – światy równoległe”
Wasze zadanie:
Wyobraźcie sobie, że jesteście archeologami badającymi ruiny starożytnego Rzymu, ale zamiast wykopalisk, waszym zadaniem jest odkrycie tajemnic dwóch odmiennych światów – świata pogan i świata chrześcijan, które przenikają się w powieści „Quo Vadis”.
Wasza misja:
Stwórzcie symboliczną mapę porównawczą (wielowymiarową, różnorodną pod względem wykorzystanych materiałów, technik, środków wyrazu): podzielcie się na grupy i każda z grup skupi się na dwóch społecznościach: poganach i chrześcijanach.
Odkryjcie ich sekrety: zastanówcie się, co kryje się za ich zachowaniami. Jakie są ich motywacje, lęki i pragnienia? Co sprawia, że są tak różni?
Zbudujcie portrety: stwórzcie portrety przedstawicieli obu światów, uwzględniając ich pochodzenie społeczne, warunki życia, wartości i sposób spędzania czasu.
Zorganizujcie wystawę: przygotujcie prezentację swoich odkryć w formie interaktywnej wystawy. Możecie wykorzystać plakaty, a nawet krótkie scenki dramatyczne.
Pytania pomocnicze:
Jakie wartości są najważniejsze dla pogan, a jakie dla chrześcijan?
Jakie są ich cele życiowe?
Jak spędzają czas wolny?
Jakie są ich relacje z innymi ludźmi?
Jakie są ich lęki i obawy?
Wasz cel:
Waszym celem jest stworzenie kompletnego i fascynującego obrazu dwóch odmiennych światów, które koegzystowały w starożytnym Rzymie. Pokażcie, jak Sienkiewicz mistrzowsko oddał ich różnice i podobieństwa, tworząc niezapomniane literackie mozaiki.
Link do Dysku Google: https://docs.google.com/document/d/1DPyIGYXN9SN0YigMnpPKk5_6HOB0rST6g_0TAf_knQM/edit?usp=sharing
„Do stołu jego zasiadała najróżnorodniejsza mieszanina ludzi wszelkich stanów i powołań. Byli między nimi senatorowie, ale przeważnie tacy, którzy godzili się być zarazem błaznami. Byli patrycjusze starzy i młodzi, spragnieni rozkoszy, zbytku i użycia.”
„Zbytek dworu złocił wszystko i wszystko pokrywał blaskiem. Wielcy i mali, potomkowie wielkich rodów i hołota z bruku miejskiego, potężni artyści i liche wyskrobki talentów cisnęli się do pałacu, by nasycić olśnione oczy przepychem, niemal przechodzącym ludzkie pojęcie, i zbliżyć się do rozdawcy wszelkich łask, bogactw i dobra, którego jedno widzimisię mogło wprawdzie poniżyć, ale mogło i wynieść bez miary.”
„Strach, niepewność i oburzenie, niedziwne po nagłym przejściu, walczyły w niej z chęcią oporu. Bała się cezara, bała się ludzi, bała się pałacu, którego gwar odejmował jej przytomność, bała się uczt, o których sromocie słyszała od Aulusa, od Pomponii Grecyny i ich przyjaciół.” -
„Akte pokazywała Ligii senatorów w szeroko obramowanych togach, w barwnych tunikach i z półksiężycami na obuwiu, i rycerzy, i słynnych artystów, i rzymskie panie przybrane w sposób rzymski, to grecki, to w fantastyczne wschodnie stroje, z włosami upiętymi w wieże, w piramidy lub zaczesane na wzór posągów bogiń nisko przy głowie, a strojne w kwiaty.”
„Wielu mężczyzn i wiele kobiet nazywała Akte po imieniu, dodając do imion krótkie i nieraz straszne historie, przejmujące Ligię strachem, podziwem, zdumieniem.” (...)„Oto tam z dala widać kryptoportyk, na którego kolumnach i podłodze czerwienią się jeszcze krwawe plamy krwi, którą obluzgał białe marmury Kaligula, gdy padł pod nożem Kasjusza Cherei; tam zamordowano jego żonę, tam dziecko rozbito o kamienie; tam pod tym skrzydłem jest podziemie, w którym gryzł ręce z głodu młodszy Drusus; tam otruto starszego, tam wił się ze strachu Gemellus, tam z konwulsji Klaudiusz, tam Germanik. Wszędy te ściany słyszały jęki i chrapanie konających, a ci ludzie, którzy śpieszą teraz na ucztę w togach, w barwnych tunikach, w kwiatach i klejnotach, to może jutrzejsi skazańcy; może na niejednej twarzy uśmiech pokrywa strach, niepokój, niepewność jutra; może gorączka, chciwość, zazdrość wżerają się w tej chwili w serca tych na pozór beztroskich, uwieńczonych półbogów.”
„Ligii, gdy wśród obcych ludzi ujrzała te dwie znajome i przyjazne twarze, a zwłaszcza gdy ujrzała Winicjusza, zdawało się, że wielki ciężar spadł z jej serca. Uczuła się mniej samotną.” (...)„Był bez togi, albowiem wygoda i zwyczaj nakazywały zrzucać togi do uczty. Ciało okrywała mu tylko szkarłatna tunika bez rękawów, wyszyta w srebrne palmy. Ramiona miał nagie, ozdobione obyczajem wschodnim dwoma szerokimi złotymi naramiennikami upiętymi powyżej łokci, niżej starannie oczyszczone z włosów, gładkie, lecz zbyt muskularne, prawdziwe ramiona żołnierza, stworzone do miecza i tarczy. Na głowie nosił wieniec z róż.”
„I począł patrzeć na nią, jakby chciał nasycić się jej widokiem, i palił ją oczyma. Wzrok jego ześlizgiwał się z jej twarzy na szyję i obnażone ramiona, pieścił jej śliczne kształty, lubował się nią, ogarniał ją, pochłaniał, lecz obok żądzy świeciło w nim szczęście i rozmiłowanie, i zachwyt bez granic.”
„Na ustach Petroniusza pojawił się ledwo dostrzegalny uśmiech, zaś Tuliusz Senecjo, który był zajęty aż do tej chwili rozmową z Westynusem, a raczej przedrwiwaniem snów, w które Westynus wierzył, zwrócił się do Petroniusza i chociaż nie miał najmniejszego pojęcia, o co chodzi, rzekł: - Mylisz się! Ja trzymam z cezarem.” „Ostatniej nocy śniło mi się, żem została westalką — rzekła przechylając się przez stół Kalwia Kryspinilla. Na to Nero począł bić w dłonie, inni poszli za jego przykładem i przez chwilę naokół rozlegały się oklaski, albowiem Kryspinilla, kilkakrotna rozwódka, znana była ze swej bajecznej rozpusty w całym Rzymie.”
„Lecz zajęcie wzbudzone opowiadaniem przerwał Witeliusz, który, przyszedłszy już podpity na ucztę, wybuchnął nagle, bez żadnego powodu, bezmyślnym śmiechem.” (...)„— Śmiech odróżnia ludzi od zwierząt — rzekł Petroniusz — a on nie ma innego dowodu, że nie jest wieprzem.”
„Uczta stawała się weselszą. Tłumy niewolników roznosiły coraz nowe dania; z wielkich waz, napełnionych śniegiem i okręconych bluszczem, wydobywano co chwila mniejsze kratery z licznymi gatunkami win. Wszyscy pili obficie. Z pułapu na stół i na biesiadników spadały raz wraz róże.”
„Petroniusz począł jednak prosić Nerona, by nim goście się popiją, uszlachetnił ucztę swym śpiewem. Chór głosów poparł jego słowa, ale Nero począł się wzbraniać. Nie o samą odwagę chodzi, chociaż brak mu jej zawsze… Bogowie wiedzą, ile go kosztują wszelkie popisy… Nie uchyla się wprawdzie od nich, boć trzeba coś uczynić dla sztuki, i zresztą, jeśli Apollo obdarzył go pewnym głosem, to darów bożych nie godzi się marnować. Rozumie nawet, że jest to jego obowiązkiem względem państwa. Ale dziś jest naprawdę zachrypnięty. W nocy położył sobie ołowiane ciężarki na piersiach, ale i to nie pomogło… Myśli nawet jechać do Ancjum, by odetchnąć morskim powietrzem.”
„Jakoż Poppea nadeszła niebawem. Władała ona dotąd Neronem jak poddanym, wiedziała jednak, że gdy chodziło o jego miłość własną jako śpiewaka, woźnicy lub poety, niebezpiecznie byłoby ją zadrażnić. Weszła więc, piękna jak bóstwo, przybrana równie jak Nero w ametystowej barwy szatę i w naszyjnik z olbrzymich pereł, złupiony niegdyś na Masynissie, złotowłosa, słodka i jakkolwiek po dwóch mężach rozwódka, z twarzą i wejrzeniem dziewicy.”
„I wnet poczęli się zmagać. Potężne, świecące od oliwy ciała utworzyły jedną bryłę, kości ich chrzęściały w żelaznych ramionach, z zaciśniętych szczęk wydobywał się zgrzyt złowrogi. Chwilami słychać było szybkie, głuche uderzenia ich stóp o przytrząśniętą szafranem podłogę, to znów stawali nieruchomie, cichli i widzom wydawało się, że mają przed sobą grupę wykutą z kamienia. Oczy Rzymian z lubością śledziły grę straszliwie napiętych grzbietów, łyd i ramion.”
„Uczta zmieniała się stopniowo w pijacką i rozpustną orgię. Syryjskie dziewczęta, które poprzednio tańczyły taniec bachiczny, pomieszały się z gośćmi. Muzyka zmieniła się w bezładny i dziki hałas cytr, lutni, cymbałów armeńskich, sistr egipskich, trąb i rogów, gdy zaś niektórzy z biesiadników pragnęli rozmawiać, poczęto krzyczeć na muzykantów, by poszli precz. Powietrze przesycone zapachem kwiatów, pełne woni olejków, którymi śliczne pacholęta przez czas uczty skrapiały stopy biesiadników, przesycone szafranem i wyziewami ludzkimi stało się duszne; lampy paliły się mdłym płomieniem, poprzekrzywiały się wieńce na czołach, twarze pobladły i pokryły się kroplami potu.”
„Witeliusz zwalił się pod stół. Nigidia, obnażywszy się do wpół ciała, wsparła swą pijaną, dziecinną głowę na piersi Lukana, a ów, równie pijany, począł zdmuchiwać złoty puder z jej włosów, podnosząc oczy z niezmierną uciechą ku górze.” (...)„I stoczył się pod stół, gdzie po chwili począł oddawać języki flamingów, pieczone rydze, mrożone grzyby, szarańcze na miodzie, ryby, mięsiwa i wszystko, co zjadł lub wypił.”
„Większa część gości leżała już pod stołem; inni chodzili chwiejnym krokiem po triclinium, inni spali na sofach stołowych, chrapiąc lub oddając przez sen zbytek wina, a na pijanych konsulów i senatorów, na pijanych rycerzy, poetów, filozofów, na pijane tancerki i patrycjuszki, na cały ten świat, wszechwładny jeszcze, ale już bezduszny, uwieńczony i rozpasany, ale już gasnący, ze złotego niewodu upiętego pod pułapem kapały i kapały wciąż róże.”


Komentarze
Prześlij komentarz